• Obniżka

"Kariera" klawisza

ISBN: 978-83-8095-586-8
44,80 zł
40,00 zł Zniżka 4,80 zł

Znakomita książka wspomnieniowa, która zainteresuje studentów resocjalizacji i psychologii, a także przedstawicieli służb mundurowych oraz osoby ciekawe, jak wygląda rzeczywistość w więzieniu.

Wersja książki
Ilość

Polecamy wydanie II uzupełnione, 2018

Znakomita książka wspomnieniowa, która zainteresuje studentów resocjalizacji i psychologii, a także przedstawicieli służb mundurowych oraz osoby ciekawe, jak wygląda rzeczywistość w więzieniu.

Nie jest to książka dla wszystkich, bo opisywane są w niej tragiczne zachowania, upadki moralne i fizyczne, próby samobójcze i wiele innych spraw dotyczących osadzonych. O tych, co mieli i mają honor, jak i zwykłych obszczymurków. Każdy z funkcjonariuszy musiał na tym swoim odcinku pracy dawać sobie radę. Zaglądać wielokrotnie śmierci w oczy. Klawisze nie uważają się za bohaterów. Każdy klawisz, który to przeszedł, pracował lub pracuje minimum 4 lata na oddziale mieszkalnym jako oddziałowy, spokojnie może tą książkę podpisywać dając autografy. Andrzej Dembiński, będąc autorem tego tekstu, opartego na faktach autentycznych im zezwala. Możecie porównać jak było kiedyś, a jak jest teraz.

Opis

Książka papierowa
oprawa miękka

Specyficzne kody

isbn
978-83-8095-586-8

Oficyna Wydawnicza "Impuls"

Autor

Dembiński Andrzej

ISBN druk

978-83-8095-586-8

ISBN e-book

978-83-8095-109-9

Objętość

230 stron

Wydanie

II uzupełnione, 2018

Format

B5 (160/235)

Oprawamiękka, klejona, fola matowa

Z tamtej strony furty

Oddział „S”

Samouszkodzenia

Związki

Rozkład dnia

Pora nocna HIV 

Konwoje  

Recydywa 

Małolaci  

Kobiety  

Praca 

Widzenia  

Głodówki   

Szkółka podoficerska   

Druga strona  

Cwele   

Ucieczki  

Wiara   

Kara śmierci   

Słowniczek

Życie w cieniu krat

Świat „za kratami” większości z nas znany jest głównie z filmów fabularnych. Z mniej lub bardziej atrakcyjnych „wizji” więziennego życia. Nawet wtedy, gdy produkcja filmowa oparta jest na faktach, znaczącą rolę zdaje się odgrywać w niej słowo oparta. Wydaje się, że tak jak np. w przypadku wojny niezwykle trudno oddać jest atmosferę życia i pracy w owym ograniczonym, zamkniętym świecie. W klaustrofobicznych, stale stresujących warunkach, wśród ludzi będących na bakier z prawem. O ile o losach skazanych - na ogół niewinnie - czasami się mówi poprzez produkcje filmowe lub książki, o tyle niezwykle rzadko możemy dowiedzieć się czegoś więcej o „klawiszach”. O funkcjonariuszach, którzy mają za zadanie pilnować porządku w często przepełnionych więzieniach. Może to po części wynikać z niechęci do opowiadania o swoich przeżyciach, z ograniczeń związanych z pracą w służbach mundurowych, niezbyt mile widzących ujawnianie pewnych spraw, ale również z braku umiejętności opowiedzenia o sobie w ciekawy sposób. Książka Andrzeja Dembińskiego Kariera „klawisza” jest więc pewnym nowum na rynku wydawniczym.

Z głośników, zwanych „betoniarami”, płynęła muzyka, puszczana przez lokalny radiowęzeł w porze dziennej. Oczywiście muzy słuchano na pełnej głośności, ot taki nawyk. Chodziło między innymi o to, by zagłuszyć dźwięki pod celą. Trzaski zamykanych drzwi, nawoływania funkcjonariuszy, czasami niewiadomego pochodzenia krzyki. Echo tak pustej przestrzeni.

To opowieść o człowieku, który nie do końca świadomie wybrał własną ścieżkę kariery, głównie ze względu na profity fnansowe z nią związane, a nie poczucie misji czy zainteresowania. Rzecz ludzka i zrozumiała. Wszedł zatem jako trzydziestoletni ojciec rodziny w nieznany mu wcześniej świat. Zaskakujący i niełatwy, niebezpieczny i nieustannie wypełniony stresem. W Karierze „klawisza”,będącej publikacją wspomnieniową, autor ocenia ten czas z perspektywy wieloletniej pracy, doświadczenia zawodowego. To, co czytamy - poddane zresztą odpowiedniej redakcji - nie jest zatem zbiorem zapisków czynionych na gorąco, tylko spojrzeniem wstecz, po latach. Przemyślane, przetrawione, przeżyte. Można odnieść wrażenie, że Andrzej Dembiński nie mówi o wszystkim. Z drugiej strony to, co opisuje, jest samo w sobie naprawdę „mocne”.

Jak wygląda (wyglądała) służba na więziennych oddziałach? Zwyczaje panujące wśród osadzonych, funkcjonariuszy służby więziennej. Układy, hierarchia, relacje międzyludzkie w budynku więzienia. Seks za kratami, przemoc, agresja, samookaleczenia, próby samobójcze. Konwoje, widzenia, głodówki, ucieczki. Poszczególne rozdziały podejmują konkretne tematy, choć sporo w nich luźnych dygresji. Ciekawe jest nie tylko to, co czytamy, ale również to, czego możemy się domyślać, czytając „między wierszami". Są jakby dwie warstwy opowieści: opis specyfiki życia więziennego oraz swoiste usprawiedliwianie się autora, poszukiwanie zrozumienia dla siebie i swojej pracy. 

W takich warunkach z czasem każdy w jakiś sposób staje się cząstką tej społeczności. W dobrym i złym zwierciadle. Każdy staje się takim, jakim chciałby się stać, lub takim, na co mu pozwolą.

To pouczająca, choć smutna książka, która najczęściej pokazuje degenerację człowieka. Pokazuje też - co zresztą potwierdza sam Dembowski - że kontakt z takim światem nie pozostawia nikogo „czystym”. Na pewno zmienia człowieka, niszczy wiarę w innych, wypłukuje wcześniejszy optymizm. A przecież w niedoskonałym świecie ktoś musi pełnić rolę strażnika więziennego. Ktoś skazany jest więc na swoisty dotyk zła. Myślę, że warto, by tego typu książkę przeczytali ci, którzy zamierzają pracować w służbie więziennej, którzy fascynują się resocjalizacją. Pokazuje ona szerzej oblicze zamkniętego więziennego świata.

Kiedyś byłem wrażliwy na ludzkie cierpienie, optymistycznie nastawiony do życia, jego uroków i widzący wszystko w jasnych kolorach. Po latach pracy podchodzę do życia dość sceptycznie, na wszystko patrzę z pewnym dystansem Za to doceniam wolność i duże przestrzenie. Tylko, że pewne przeżycia w nas zostają. Koszmarne sytuacje śniły, śnią i będą się śniły po nocach.

Damian Kopeć
źródło: http://www.granice.pl/recenzja,kariera-klawisza,16532

________________________________________________________________________________________________________________________________________

Książka Andrzeja Dembińskiego pt. „Kariera klawisza", który spędził za kratkami łódzkiego więzienia ponad dwadzieścia lat i jeszcze mu za to płacili jest szczerym do bólu zapisem jego zawodowej drogi. A jak to wyboista i niebezpieczna droga przekonajcie się Państwo sami sięgając po jego wspomnienia.

Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej autor niniejszych wspomnień jako sprawny na ciele i umyśle młody człowiek stwierdził, iż zaliczył przy okazji swoją osobistą szkołę życia i czas poważnie potraktować swoją przyszłość,tym bardziej, iż miał własną rodzinę w tym dwoje dzieci. Ci co żyli w PRL-u wiedzą, iż praca była, ale dobrze zarabiali górniczy,stoczniowcy, budowlańcy i to nad dużych priorytetowych budowach. W związku z tym Andrzej Dembiński znalazłszy w prasie ogłoszenie o naborze do Służby Więziennej złożył w kadrach podanie o przyjęcie. Po zaliczeniu testów psychologicznych i rozmowy kwalifikacyjnej znalazł się w końcu za bramą więzienną jako „klawisz". I tu zaczyna się dopiero cała jego opowieść...

Pamiętam jak w 2010 roku pisałem recenzję z książki dr Pawła Moczydłowskiego pt. „Drugie życie więźnia" o jego drodze zawodowej jako pierwszego szefa więziennictwa Rzeczypospolitej,którą je reformował.Ciekaw jestem konfrontacji doświadczeń zawodowych tych dwóch panów. Jeden w randze pułkownika więziennictwa odpowiada za jego zmieniony obraz, drugi jako szeregowy „klawisz" pod koniec służby w randze podoficera testował na własnej „skórze" efekty tych zmian. Że nie wszystkie były trafione przeczytacie o tym Państwo sami.

Faktycznie jest to lektura dla osób odważnych i o mocnych nerwach. Dotyczy to szczególnie rozdziałów w których Dembiński wspomina różne próby samouszkodzeń ciała, okaleczeń, prób samobójczych o których pisze w rozdziale o zgoła niewinnym tytule „Pora nocna" czy gdy porównuje subkultury „Recydywy" i „Małolatów".

Jest to kawał autentycznego życia, bez koloryzowania opowiedziany bez żadnej fanfaronady czy zawodowego wywyższania się. Autor pisze szczerze o ludziach po obu stronach więziennych drzwi,w tym o kolegach nie szczędząc przy tym przykrych refleksji. Genialne jest wplecenie w tok tych opowieści więziennej grypsery, na końcu książki dostajemy za to dość spory słownik więziennego języka jednej z najbardziej ciekawych lingwistycznie i socjologicznie subkultur jakie wytworzył człowiek zamknięty za murami. Ale jak sami państwo wiecie "wszystko dobre, co się dobrze kończy". Subkultura jak pisze Dembiński też schodzi na psy czyli „drętwo się buja" zamieniając się w zwykłe „kablowanie".

Ginie kodeks „grypsujących". Twardzieli zastępują małolaty „uchole" lub „sypacze". Do grypsujących mogą dostać się wszyscy za odpowiedni „majdan". „Frajerzy" dopuszczani są do „szamki", „noworodki" czyli nowych więźniów chroni „majdan", a „lewusów" z roku na rok przybywa. Nie łatwe jest życie „recydywy" w tych czasach. Jak nie masz szmalu to prędzej czy później czeka cię „kop". Tak zresztą jak w życiu.

Tych niespełna dwieście stron zawiera więcej prawdy o nas ludziach niż niejeden traktat filozoficzny. Z jednej strony jesteśmy gotowi do największych draństw, ale także i poświęceń. Potrafimy uratować małego kota, który wszedł na drzewo, a z drugiej podciąć „gałąź" pod najlepszym kolegą, ba choćby bratem. To genetyczne pęknięcie powoduje, iż żyjemy w ciągłym rozdwojeniu i dysonansie - między Dobrem i Złem, z przewagą tego drugiego. Jak pisze Dembiński, „udało mi się „wyprostować" życiowo bardzo niewielu". Najczęściej z powrotem wracali w więzienne mury, gdyż w tej drodze przestępczej tkwiła ich słabość - brak stabilizacji, bezpieczeństwa, rodzinnej miłości czy uczucia, a z drugiej strony trafiając za kratki mieli szansę na przeżycie.

Zimny wychów, dysfunkcyjne rodziny, patologia, brak programu, który „pilotowałby" takich osobników, od szkoły aż po dorosłe życie. Nie ma i nie będzie, bo co robiłoby państwo, bez tego całego systemu przymusów, opresji wymierzonych w tych niezaradnych życiowo, nie każdy bowiem musi sobie dawać radę.

System który mamy nastawiony jest na naturalną selekcję. Lepsza od niej jest przestępcza droga, recydywa, gdyż wbrew pozorom, ci najsłabsi otrzymują tu od państwa jak pisze autor „Kariery klawisza", to co powinni byli otrzymać wcześniej od różnych stworzonych do tego instytucji - minimum godnego życia: wikt i opierunek. Czy nie tkwi w tym złośliwy chochlik paradoksu, a może jednak cała zabawa polega na gonieni królika...i zamknięciu go w klatce? Dla jego czy naszego bezpieczeństwa? Odpowiedź pozostawiam Państwu.

Gabriel Leonard Kamiński

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło