• Obniżka
  • Nowy
Humanistyka stosowana

Humanistyka stosowana

Podtytuł: wirtuozeria, pasje, inicjacje
ISBN: 978-83-7850-905-9
90,00 zł
60,00 zł Zniżka 30,00 zł

Warto czytać książki L. Witkowskiego, podobnie jak książki wielu innych autorów, byle właśnie czynić to z pasją, wirtuozerią i inicjując własne, niezależne podejście badawcze.

Wersja książki
Ilość

Książka, pod wieloma względami niezwykła, powstała w poprzek podziałów dyscyplinarnych w humanistyce i naukach społecznych oraz przeciw sztucznym, biurokratycznym rozgraniczeniom obu tych wielkich obszarów badań humanistyczno-społecznych. Posługuje się tropami m. innymi z filozofii, pedagogiki, socjologii, psychologii, psychoanalizy, semiotyki kultury, literatury pięknej i literaturoznawstwa, estetyki, ekologii umysłu, zarządzania, pracy socjalnej i resocjalizacji, jako obszarami refleksji wpisanymi w postulowaną zintegrowaną formułę „humanistyki stosowanej”. Upomina się także o zespalanie refleksji teoretycznej, odniesień praktycznych oraz nowego podejścia w rekonstrukcjach historycznych i analitycznych do tradycji myśli w rozwiązań instytucjonalnych w tych obszarach. Łącznie służy to wypracowaniu narzędzi rozumienia praktyki różnych profesji społecznych oraz uczestniczy w trosce o nową jakość samokrytycznej autorefleksji i innowacyjnych przeobrażeń w ramach instytucjonalnych.

Autor ma za sobą głębokie i obszerne studia monograficzne nad wybranymi kategoriami (autorytet, cykl życia, edukacja, profesjonalizm, rozwój, sfera publiczna, tożsamość, zmiana społeczna) oraz dorobkiem wybranych wielkich postaci myśli współczesnej (Bachtin, Bauman, Bateson, Erikson, Gonseth, Giroux, Habermas, Radlińska). Część w tych tomów została opublikowana przez Oficynę Wydawniczą „Impuls”, co obrazują obok miniaturki okładek (pełny opis na naszej stronie internetowej).

Książka niniejsza jest syntezą ponad 40-letniego dorobku autora, dopełniając tomy monograficzne o zebrane prace z ostatnich lat, dotąd rozproszone i dostępne w niewielkim nakładzie. Powinna znaleźć się w podręcznej bibliotece ambitnych studentów, doktorantów, pracowników naukowych i praktyków społecznych w/w dyscyplin i innych, inspirując inicjacje, ilustrując pasje i stymulując wirtuozerię analityczną i odwagę krytyczną.

Zapraszamy do lektury i do dyskusji z Autorem.

Wojciech Śliwerski
dyrektor Oficyna Wydawnicza „Impuls” Kraków

wirtuozeria, pasje, inicjacje

Opis

Książka elektroniczna - E-book
EPUB
Książka papierowa
oprawa miękka

Specyficzne kody

isbn
978-83-7850-905-9

Brak recenzji użytkowników.

prof. dr hab. Lech Witkowski

prof. zw., filozof, kulturoznawca i pedagog. Realizuje tematy badawcze: Profile i tropy ambiwalencji w kulturze, Paideia i jej oblicza w humanistyce.

Do ważniejszych publikacji należą: Edukacja i humanistyka. Nowe konteksty humanistyczne dla nowoczesnych nauczycieli, Wyd. IBE (2000), Rozwój i tożsamość w cyklu życia. Studium koncepcji Erika H. Eriksona, Wyd. J. Witkowicz, Toruń (2000), Uniwersalizm pogranicza. O semiotyce kultury Michała Bachtina w kontekście edukacji, Wyd. A. Marszałek, Toruń (II wyd., nagroda MEN) (1999), Edukacja wobec sporów (po) nowoczesność, Wyd. IBE Warszawa, II wyd. (1998), Listy o edukacji (red.), Wyd. specjalne Forum Oświatowego, PTP Warszawa.

"Nie ma jednak wątpliwości, że dzięki tym pracom nastąpił skok jakościowy w polskiej pedagogice"
prof. Tadeusz Szubka, filozof, dyrektor Instytutu Filozofii w Uniwersytecie Szczecińskim


Lech WitkowskiZ wielką i niekłamaną przyjemnością przedstawiamy dziś sylwetkę profesora zwyczajnego dr hab. Lecha Witkowskiego, badacza, który jako pierwszy podjął trud odczytania dzieła przedwojennych pedagogów i zrobił to w sposób mistrzowski (Przełom dwoistości w pedagogice polskiej), ustanawiając cezurę w polskiej myśli pedagogicznej. Tak jak niezwykłe są książki profesora, tak niezwykłe jest jego życie. Urodzony w Olsztynie, profesor Witkowski ukończył I LO im. M. Kopernika w Toruniu, tam też, na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, podjął studia na wydziale… matematycznym. Ukończywszy studia w 1974 r., już w r. 1980 obronił dysertację Teoria poznania we współczesnym racjonalizmie (na przykładzie koncepcji Ferdynanda Gonsetha), tym razem na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Na habilitację nie trzeba było długo czekać – w r. 1990, na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, złożył i obronił rozprawę zatytułowaną Tożsamość i zmiana. Wstęp do epistemologicznej analizy kontekstów edukacyjnych, po czym w r. 1998 otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych. Przez szereg lat prowadził wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim, a także, gościnnie, w Kanadzie, USA, Włoszech i Szwajcarii. Obecnie związany jest z Akademią Pomorską w Słupsku oraz z Kujawsko-Pomorską Szkołą Wyższą. Profesor Witkowski jest także członkiem Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, Polskiego Towarzystwa Filozoficznego oraz Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, a także prezydentem International Society for Universal Dialogue w Bostonie, wreszcie – laureatem licznych nagród i odznaczeń, m.in. Nagrody Ministerstwa Edukacji Narodowej (1993), Nagrody Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz Nagrody im. W. Spasowskiego PAN (2009); jest także zdobywcą tytułu Mistrza Pedagogii (2013), jednym z dziesięciu kandydatów do Nagrody Długosza (2010), a także zwycięzcą plebiscytu internautów na najlepszą książkę pedagogiczną 2010 r.

Filozof, epistemolog, pedagog, historyk idei i kulturoznawca, badacz teorii dwoistości i teorii tożsamości, jeden z najgłębszych i najpracowitszych umysłów współczesnych.

zaprasza Lech Witkowski

Oficyna Wydawnicza "Impuls"

Autor

Witkowski Lech

ISBN druk

978-83-7850-905-9

ISBN e-book

978-83-8095-483-0

Objętość

790 stron

Wydanie

I, 2018

Format

B5 (160x235)

Oprawamiękka, klejona

Spis treści Lech WItkowski

Fragment Lech WItkowski

Zapraszamy do dyskusji  *  Zapraszamy do dyskusji

 Po co nam humanistyka?

Zdaniem autora książki prof. Lecha Witkowskiego humanistyka musi być po coś, a więc stanowić wartość heteroteliczną, a nie autoteliczną. Wynika to tak z tytułu jego najnowszej monografii - "Humanistyka stosowana" oraz z wprowadzenia do jej zawartości. Jego zdaniem naiwne, sentymentalne i niedojrzałe jest przekonanie, że humanistyka może być zarówno bezinteresowna, jak i wdrożeniowa.

Jej bezinteresowność jest pozorem, gdyż "(…) staje się de facto interesownym utrwalaniem prawa do zaślepiającej odmowy poważnego pogłębiania własnego bycia w świecie i do wygodnego, a maskowanego spłycania w odbiorze największych dzieł humanistów "kompletnych" w ich dawaniu do myślenia , odnoszących refleksję do życia, jego obszarów i pułapek (aż po zło - zbrodnię i ludobójstwo).". (s.19)

Dali Bóg, nie rozumiem tej argumentacji, skoro nie wszyscy humaniści ... utrwalają prawo do zaślepiającej odmowy poważnego pogłębiania własnego bycia w świecie i do wygodnego, a maskowanego …". Skąd Autor czerpie tę rację? Co jest jej przesłanką, w wyniku której odmawia humanistyce i jej twórcom prawa do jej bezinteresowności, ani do bycia po nic, ani do bycia dla kogoś czy czegoś?

Nie budzi sprzeciwu natomiast tłumaczenie, że humanistyka traci swoją autoteliczność, kiedy "(…)ulegający tej interesowności i kierujący się mierzalnym zyskiem nie są w stanie(i to jest ich nierozpoznana często strata) uświadamiać sobie własnych ograniczeń ani dostrzegać alternatyw projektujących inny sens i wartość własnego zaangażowania. Tacy "humaniści", nieświadomi szkodzenia humanistyce, stają się argumentem przeciw otwarciu na pełnię refleksji, skoro to "bezużyteczne głupstwa, jakaś historia, jakaś filozofia, po co to komu?" (tamże)

A jednak takie odczytanie jest mylne, gdyż L. Witkowski upomina się o humanistykę, która jest pochodną wirtuozerii, pasji i inicjacji, o ile są te fenomeny takimi, jakimi on ich doświadcza w kontakcie z dotychczasowymi wytworami, dziełami poddanych własnym badaniom wytworom humanistyki. Jego perspektywa jest - jak twierdzi - radykalnie odmienna, upominająca się "(…) o zrozumienie jej wagi i stosowanie... w samej humanistyce w interesie jej samej i jakości praktyki społecznej w profesjonalnym wydaniu rozmaitych sfer życia oraz form instytucjonalnych" (s. 20)

Wydawałoby się zatem, że dla tego filozofa humanistyka stosowana to taka, która jest zaangażowana w autoteliczny sens i wartość humanistyki jako takiej. To, czy stanie się ona impulsem dla szeroko pojmowanej praktyki społecznej, "ekologii umysłu", to już jest inna kwestia. Humanistyka nie jest w kontrze do czegokolwiek, co nią nie jest, ale co może czerpać z jej źródeł, zaś Humanista "(…) nie uniknie ani źródłowych powrotów, ani uwspółcześnionych dzięki nim przewrotów, gdy odważy się czytać wielkich ponad głosami ich następców, nie zawsze zdolnych oddać im sprawiedliwość w nowych kontekstach" (s. 21).

W takim miejscu zawsze pojawia się pytanie o rozstrzygające i rzekomo obiektywne kryteria rozpoznawalności WIELKICH od ich następców, skoro z dziejów humanistyki wiemy, że cecha wielkości zależy w dużej mierze od tych, którzy ją komuś przydają (najczęściej zresztą lokując samych siebie w tym gronie). Po co mieszać sprawiedliwość do odczytywania dzieł innych? Jaką sprawiedliwość ma autor na myśli? Może sprawiedliwością być przecież spychanie do niepamięci, nieobecności tych, którzy ustawicznie upominali się także w swoich rozprawach o wyróżnienie ich jako wybitnych, wielkich z powodów zakorzenionych w kontekstach historycznych, prawnych, politycznych, społecznych, kulturowych itp.?

Czy przedstawiciel nauk humanistycznych, a tym bardziej społecznych powinien tak samo jak L. Witkowski organizować dyskurs humanistyczny, podejmować wysiłek pozyskiwania (...) instrumentów przydających tej przestrzeni potencjału zupełnie innej siły sprawczej, a nawet zbawczej wobec prób przekreślania wartości humanistyki w funkcjonowaniu uniwersytetów i w wyposażeniu kulturowym adeptów wielu obszarów szkolnictwa wyższego" (s. 22)?

Autor przywołanej tu monografii nie musi zapewniać czytelników o własnych zasługach w walce z otwartą przyłbicą z psychologami, pedagogami czy filozofami, by niejako zobowiązać ich do wdrożenia jego studiów do "humanistycznych zastosowań w Polsce", gdyż czytelnicy mają prawo do osobistego odczytania także jego publikacji, bez powyższego imperatywu. Nikt nie będzie klonem L. Witkowskiego , dzięki czemu może przekroczyć stan jego dokonań na miarę własnej metodologii badań oraz przyjętych przez siebie założeń czy posiadanych instrumentów poznania.

Właśnie dlatego warto czytać książki także tego filozofa, by móc nie zgadzać się z jego miejscami dość autorytatywnym stylem perswazji osadzonej w niezrozumiałych dla zdecydowanej większości uwikłaniach osobistych dróg i problemów autora w różnych środowiskach akademickich. Po co je nieustannie przywoływać? Czyż na tym ma polegać humanistyka stosowana, że stosuje się miejscami jej treść jako oręże do zadawania ran minionym przeciwnikom, przełożonym, merytorycznym krytykom, a unikania ostrza krytyki wobec tych, których ani dzieła, ani dokonania tego nie usprawiedliwiają? Może w tym kryją się konteksty jakiejś sprawiedliwości?

Znamy humanistów, dla których nauka jest w stylistyce felietonu orężem do zastosowania jej w walce politycznej o władzę w państwie, stąd ich nawet partyjne zaangażowanie w próbę ingerowania w politykę i ludzi władzy albo opozycyjną wobec niej aktywność. Jedni konsekwentnie trzymają się własnej formacji politycznej (np. Jan Hartmann - lewicy) a inni zmieniają swoje afirmację w zależności od tego, czy uprawiana polityka im odpowiada (np. Jadwiga Staniszkis - raz za prawicą, innym razem za lewicą). Czyż nie są humanistami? Są. Czy powinni zajmować się Gregory Batesonem lub Erikiem H. Eriksonem, by odczytywać ich dzieła z taką samą pasją, która natchnęła do twórczej pracy Lecha Witkowskiego? Nie.

Niech każdy, kto z pasją prowadzi badania, sam dokonuje wyborów ich przedmiotu, określa ich cele, formułuje własne problemy i stara się je rozwiązywać bez naśladowania tak L. Witkowskiego, jak i innych humanistów, których tu nie wymienię, by nie być posądzonym o stronniczość. Warto czytać książki L. Witkowskiego, podobnie jak książki wielu innych autorów, byle właśnie czynić to z pasją, wirtuozerią i inicjując własne, niezależne podejście badawcze.

Autor przyznaje, że określenie "humanistyka stosowana" jest pochodną postulatu Marii Janion, która przypisała temu określeniu miano praktyki i myśli pomagającej tej praktyce "(…) rozumieć samą siebie w różnych sferach działania kulturowego i społecznego." (s. 37). Nie jest to słuszne podejście do humanistyki, gdyż każda nauka stosowana jest nauką praktyczną, aplikacyjną. Tak jest z psychologią, socjologią, pedagogiką, naukami o polityce czy mediach itd.

Przypisanie zatem humanistyce zwrotnej relacji między nią a praktyką skutkuje imperatywem typowym dla inżynierii społecznej czy psychicznej manipulacji, tymczasem humanistyka w zakresie swoich badań podstawowych staje na straży człowieczeństwa, humanum i autotelicznych wartości. Rozumiem intencję M. Janion i jej epigona w tym zakresie, by praktycy zaczęli myśleć, czerpać z idei, teorii i modeli inspiracje do własnych praktyk. Jednak humanistyka musi być w swej istocie poza zobowiązaniem do jej aplikacji w praktyce. Inaczej będzie dalej redukowana do zastosowań jako jedynie zasadnych naukowo i godnych finansowo wsparcia.

Mam nadzieję, że nie znajdą się inżynierowie środowisk czy dusz ludzkich, którzy po przeczytaniu niezwykle interesującej monografii Lecha Witkowskiego postanowią wdrożyć ją do naszej rzeczywistości społecznej czy psychoduchowej. Pozwólmy czytelnikom suwerennie rozpoznać sens zawartych w książce przesłań, idei czy teorii, by kontynuować ich nowe odczytanie. Aplikując je bowiem w praktyce zaprzeczą temu, co jest kluczowe dla humanistyki.

źródło: sliwerski-pedagog.blogspot.com/2018/10/humanistyka-po-cos-czyli-recenzja-na.html

 

Z recenzji Ewa Marynowicz-Hetka Katedra Pedagogiki Społecznej UŁ

Książka Lecha Witkowskiego po tym tytułem, którą miałam przyjemność przeczytać w maszynopisie, jest obszernym zbiorem artykułów, wystąpień na seminariach, konferencjach i esejów wpisanych we wspólną ramę troski o „etykę wirtuozerii”. Ramę tę  autor pojmuje jako wyrażającą dyspozycję/zdolność do „podejmowania wysiłku dążenia do bycia możliwie najlepszym we własnych zakresach działań”, bo tylko wtedy – dodaje - „można zdobyć się na uszanowanie wirtuozerii innych”.

Troska ta wyraża się w nieustannym przypominaniu podstawowych zasad warsztatu poznania, a w szczególności nastawienia na zgłębianie analizowanych zagadnień poprzez dbałość o poznawanie źródeł stanowisk i konceptów, pierwszych odkryć, a w mniejszym stopniu zadowalanie się  odczytaniem ich z kolejnych interpretacji i omówień, wprawdzie skracających drogę, ale i upraszczających myśl, a niekiedy i ją zmieniających. Dopiero takie,  pogłębione lektury, mogą - zdaniem autora - sprzyjać inicjacjom i wirtuozerii.

Ta troska o ‘etykę wirtuozerii’ nie jest tylko adresowana do drugiego (studenta, badacza, praktyka), ale w pierwszym rzędzie do siebie samego, co legitymizuje  występujące w pracy waloryzacje i ocenianie. Tym samym znajdujący się w tej książce zestaw na ogół wcześniej drukowanych już tekstów, które poprzez swą przeglądowość pokazują nam też autora ogarniętego pasją tworzenia, odkrywającego nowe pola zainteresowań, poszerzającego wstępne ‘inicjacje’ i dokumentującego swą ‘etykę wirtuozerii’.

Wiele z tych tekstów powstawało w rezultacie ‘styku’ filozofa edukacji z polami praktyki (mediacji, pracy socjalnej, wychowania, resocjalizacji etc.), co uprawnia do przypuszczenia, że ona to sprzyjała generowaniu pytań, problemów i konieczności podejmowania nowych poszukiwań literaturowych, dogłębnych, całościowych odpowiadających ‘etyce wirtuozerii’. Powstawaniu części z nich miałam honor towarzyszyć, wiele z nich inspirowało mnie w odkrywaniu nowych pól aktywności badawczej i wzmacniania znaczenia zintegrowanej perspektywy oglądu rzeczywistości, a zwłaszcza pola praktyki i pielęgnowania związków z innymi stanowiskami, w tym filozoficznymi. Efekt tej pielęgnacji stanowi zwykle mocną ramę zintegrowanego paradygmatu analizy pola praktyki, znaczącego ukierunkowania wielu moich prac.


Inspiracje współmyślenia pedagogiczno-filozoficznego

Twórczość Lecha Witkowskiego, w tym także wyrażana w tekstach zebranych w tym tomie, zachęca i inspiruje do współmyślenia pedagogiczno-filozoficznego. Uwrażliwia na trafne konceptualizowanie pojęć, opracowywanie narzędzi analizy rzeczywistości, konstruowanie spójnego paradygmatu analizy działania w polach praktyki. Jednym z ważnych pól aktywności, w którym Lech Witkowski obecny był przez wiele lat współpracy, jest praktyka pracy socjalnej. W tej przestrzeni obejmującej nauczycieli, badaczy i praktyków pracy socjalnej zgromadzonych w Polskim Stowarzyszeniu Szkół Pracy Socjalnej kontakt z filozofami był  sporadyczny. Filozofia stanowiła ważne odniesienie naszych analiz, ale raczej jako czytelników i odbiorców jej dokonań. Inauguracja bezpośredniej obecności wśród nas filozofa i tym samym zapoznania tego środowiska z perspektywą filozoficzną, wzbogacającą refleksję nad pracą socjalna/ społeczną datuje się od 2004 roku. Ta aktywność zaowocowała ważnym tekstami Lecha Witkowskiego, zgrupowanymi w tej książce w części pt. Filozoficzne aspekty pracy socjalnej, i stanowi świadectwo tej, jakże dla nas ważnej, współpracy, realizowanej w relacji wzajemności przyjaznej.

Lektura książki wymaga powrotów do hermeneutycznie odkrywanego sensu i znaczenia, ale w rezultacie sprzyja wzbogaceniu wyposażenia kulturowego i profesjonalnego podmiotów  działających w polu praktyki społecznej, a w konsekwencji konstruowaniu  tożsamości badacza, praktyka, nauczyciela. Czyli sprzyja konstruowaniu profesjonalnej tożsamości podmiotu działającego w przestrzeni praktyki, badań i kształcenia. Autor książki ułatwia nam  to zadanie, podkreślając  związki, jak je określa ”styki”, swej refleksji, z polem praktyki społecznej. Dzięki czemu lektury mogą inspirować do odkrywania nowych pól analizy, do redefiniowania stanowisk i postrzegania problematyki pracy w polach praktyki społecznej w całej jej finezyjnej złożoności.  [...]

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło